Studnie
Studnie były drewniane i przeważnie tak liche, że ledwie konewka mogła się do studni zmieścić; był to poprostu dołek, wykopany na wodę, z którego każdy czerpał swoją konewką. Jak zapamiętałem, w Dzikowie na obejściach gospodarskich było wszystkiego trzy, może cztery studnie, z których cała gmina wodę czerpała, a również tak było w sąsiednich wsiach: w Miechocinie, Kajmowie, Machowie, Zakrzowie, nie było tam więcej, jak po dwie, trzy studnie.
Gospodarz mający studnię u siebie, miał z tego powodu dosyć kłopotu, bo drudzy pędzili dniem i nocą na jego obejście konie i bydło do pojenia, a także brali wodę do picia dla ludzi.
Gdy było sucho i wody mniej, to do takich studzien nocami się skradali, żeby wody czerpać, a sam właściciel studni musiał się wieczór w wodę zaopatrywać, żeby mieć na drugi dzień rano na swoje potrzeby, bo gdy wstał później, już wody dla niego zabrakło; niektórzy zamykali studnie na noc przed sąsiadami. Jeżeli zaś w studni wody zupełnie zabrakło, lub blisko jej we wsi nie było, gospodarze wyszukiwali źródła wodne za wsią, kopali tam dołek na ściek wody i stamtąd ją nosili lub wozili.
A cała ta bieda z wodą stąd pochodziła, że chłopi nie mieli zwyczaju kopać studzien. Jak jeden w gminie, kopiąc studnię, na źródło nie natrafił i wody nie dostał, to już długie lata opowiadali sobie o tem legendy i ojciec przekazywał to w spuściźnie synowi, że ten a ten wybierał studnię i do wody się nie dobrał, zatem już w tej stronie źródła nie znajdzie.
Pamiętam, gdy żeniłem się w r. 1861 w Machowie, teść w te słowa żalił się przede mną: "Moje dziecko, wszystkoby w naszym Machowie uszło i byłoby dobrze, ale najgorzej z wodą: jedna studnia u Sawarskiego nie może wody nastarczyć, dzieci po nocach muszą chodzić za wodą, nadźwigają się i namęczą; u Garbosia przed paru laty chcieli wybrać studnię, wykopali dół głęboki, ale wody nie było i musieli nazad zawalić".
Tak samo narzekali w Dzikowie. A dziś tak w Dzikowie, jak w Machowie i innych wsiach, gdzie dawniej była bieda bez wody, niema prawie zagrody, a nawet komornika, żeby na swojem obejściu studni i wody nie miał, i to mają studnie przeważnie betonowe, które bez wielkich zachodów i z łatwością dadzą się urządzić i są tańsze a trwalsze, niż drewniane. Dzisiaj we wszystkich wsiach w okolicy wody jest poddostatkiem, a cała tajemnica tej przemiany leży w tem, że obecnie wzięli się do kopania studzien, czego dawniej w myśli nie mieli i nawet tam nie kopali, gdzie woda była blisko pod powierzchnią i łatwo ją można było dostać.
09.04.2008. 14:45