Wogóle lata dawniej - jak zapamiętałem - bywały bardziej mokre i mrozy silniejsze, niż dzisiaj. Z wiosną trudno było wjechać w pole, bo dużo było wody ze śniegu, a brak było rowów i spustów, więc gdzie woda stanęła, tam stała. W lecie też trudniej było o pogodę i żniwa były utrudnione.
Czytaj dalej 16.04.2008. 23:36
Klęski straszne sprowadzały też pożary. Strach przed nimi był szczególnie w lecie, gdy przyszła posucha.
Czytaj dalej 16.04.2008. 23:34
Wsie nadwiślańskie trapiły też straszliwe wylewy Wisły. Jeżeli nie były one dawniej częste, chociaż wały były bardzo niskie, to dlatego, że po gruntach, łąkach i lasach pełno było dołów i bagien, z których woda cały rok nie schodziła i rzeki były nieuregulowane. Dopiero gdy zaczęto rznąć rowy, aby wody stojące do Wisły odprowadzić i bagna osuszyć i gdy zaczęto rzeki regulować, wtenczas zaczęła woda na Wiśle raptowniej wzbierać i wały okazały się za niskie.
Czytaj dalej 16.04.2008. 23:33