Drogi
Grozę głodów podnosiły dawniej liche drogi. O kolejach żelaznych nie było jeszcze słychać, za mojej pamięci dużo ludzi umarło i kolei nie widzieli. Mówiono tylko, że idzie kolej żelazna z Krakowa do Lwowa, na której jadą ludzie. Byłem już wtedy samodzielnym gospodarzem, gdy mię doszła ta cudowna wiadomość. Zebrała mię ochota, żeby tę kolej zobaczyć i zgodziłem się prawie za pół darmo z żydami do Dębicy "na zróckę", tj. miałem ich tam zawieść i nazad wracać. Miałem wówczas to szczęście, że dojeżdżając do Dębicy, widziałem, jak szedł właśnie pociąg, a potem na stacji dosyć się napatrzyłem urządzeniom kolejowym i po powrocie miałem co opowiadać żonie i domownikom. Do Tarnobrzega wybudowano kolej z Dębicy dopiero w 1887 roku.
Droga zatem po większej części była zła i trudna do przebycia i, gdy się ktoś wybierał np. do lasu, 3 mile odległego, to jechał więcej jak 2 dni, podczas gdy teraz w kilka godzin tę drogę po szosie przejedzie. Skoro więc w jakiejś okolicy nie było urodzaju czy to, że rok był mokry lub nadzwyczaj suchy, czy też skutkiem gradobicia lub innej klęski elementarnej, to, zanim dawnemi drogami dostawił ktoś zboża, głodny tymczasem umierał.
16.04.2008. 23:32