Kowalstwo
Kowali było po wsiach więcej niż obecnie. Żadna wieś nie była bez kowala. W każdej też prawie gminie była kuźnia gminna, do której należał dom i kawałek pola pod ziemniaki, kapustę, ażeby ułatwić osiedlenie się kowalowi, aby był w miejscu dla wygody mieszkańców. Z takich też kuźni gmina nie pobierała najczęściej żadnego czynszu, chyba, że wieś była duża, albo kuźnia leżała przy trakcie i szła dobrze.
Kowale robili lemiesze, trzusła do pługów drewnianych i resztę kawałków, które musiały być w pługu żelazne, dalej sierpy, nadto kłódki, klamki, zawiasy do drzwi i gwoździe. Te ostatnie jednak robili rzadko, bo kłódki zastępowano przeważnie drewnianemi zasuwami, taksamo klamki i zawiasy były drewniane, a wreszcie i wszelkie łączenia i zmocowania robiono tak, że wiercono dziury i zbijano wszystko kołkami dębowemi, nie gwoździami. Ale jeżeli komu koniecznie gwoździe były potrzebne, to kazał je robić kowalowi i były tylko gwoździe kowalskie nie sklepowe. W ogóle sklepów żelaznych podówczas nie było, więc kowale mimo wszystko mieli dosyć roboty.
Jak w każdem rzemiośle, tak i w tem byli partacze i dobrze wydoskonaleni, biegli rzemieślnicy. Gdzie był dobry kowal, co robił n. p. dobre sierpy, siekiery, to nieśli do niego robotę i z innych wsi; taki mógł zarobić wówczas i 2 r. dziennie i miał niemałe znaczenie między ludźmi.
21.04.2008. 23:12