Wyrób kapeluszy słomkowych
Wyrób kapeluszy słomkowych odbywał się głównie w lecie na pastwisku, gdzie pastuchy, pasąc bydło, robili "ząbki" czyli sploty na te kapelusze.
Na ząbki używana była słoma, zwana "tręcią", żytnia, rzadko pszeniczna, a była na to wybierana tręć dobra, nierdzawa, miękka, jeszcze trochę zielonkowata. Rznęło się ją na pniu od pierwszego do drugiego kolanka. Pasterze wypatrywali, gdzie żyto najładniejsze, i rznęli tręć ukradkiem, przyczaiwszy się w zbożu, gospodarze bowiem bardzo bili, jak kogo przy tej robocie w swoim polu przyłapali. Bywało jednak, że gospodarz, przyszedłszy na pastwisko zamówić sobie ząbki, pozwalał urznąć na nie tręci w swoim życie, upomniał tylko, żeby w środek nie leźć i zboża nie tłuc. W takich razach pastuch mógł już rznąć tręć spokojnie, stojąc na miedzy, — ale wykorzystywał zwyczajnie otrzymane pozwolenie tak, że narznął tręci nie na jeden, ale na kilka kapeluszy.
Zwyczajnie też między pastuchami znalazł się taki, co umiał z ząbków szyć kapelusze tak, że cały kapelusz był wyrabiany na pastwisku. Albo też szył kapelusze ktoś starszy we wsi, a w każdej wsi była inna forma i moda. W tym czasie, jak ja pasałem, robił je w Dzikowie pastuch niemowa, mający wtedy około 20 lat; szył on ładne kapelusze dla pastuchów, parobków i gospodarzy.
Za ząbki na cały kapelusz płacili 15 do 20 grajcarów, im drobniejsze były, tem były droższe, — a najlepszy kapelusz kosztował (z uszyciem) cwancygiera czyli 33 grajcary. Chodziło się w nim parę lat.
21.04.2008. 23:12