Kształcenie dzieci
W domu miałem błogosławieństwo Boże. Od roku 1861 do 1885 żona powiła 7 córek i 5 synów, — z tego dwoje zmarło w niemowlęctwie, dwoje już w latach młodzieńczych, wychowało się zaś ośmioro, t. j. trzech synów i pięć córek.
W miarę tego, jak Pan Bóg dawał dzieci, zastanawiałem się, jak im przyszłość zabezpieczyć. A że gruntu i dla jednego byłoby niewiele postanowiłem każdemu dać naukę, do jakiej które było chętne i zdolne. Ponieważ na miejscu była już dobra szkoła ludowa, więc przedewszystkiem posyłałem jedno za drugiem do tej szkoły tak, że każde ukończyło w Tarnobrzegu szkołę 4-klasową, która później została zamieniona na 7-klasową. Następnie pięcioro kształciło się dalej w Krakowie, mianowicie: jeden z synów ukończył gimnazjum i uniwersytet, drugi wykształcił się w malarstwie dekoracyjnem; z córek jedna ukończyła seminarjum nauczycielskie, dwie wykształciły się w krawieczyźnie. Najstarszy z synów jest sekretarzem gminnym i posiada ładny ogród z pasieką.
Zczasem wszyscy synowie pożenili się, córki powychodziły za mąż, jedna poświęciła się stanowi zakonnemu, Mam obecnie 22 wnuków i wnuczek a zaczynają przybywać prawnuczki Jeden z najmłodszych wnuków urodził się w 1925 r., a chrzestnym ojcem jego jest Roman Dmowski.
Do niedawna kształcenie dzieci w szkołach było tu bardzo utrudnione, bo trzeba je było posyłać stąd do szkół średnich w Rzeszowie, Tarnowie, Krakowie i innych większych miastach, w okolicy bowiem takich szkół nie było.
Również i wykształcenie w rękodzielniczych zawodach jeszcze przed dwudziestu laty nie było tak łatwe, bo zawody te z małym wyjątkiem stały jeszcze w powiecie nizko, i lepszej nauki można było nabyć tylko w większem mieście. Obecnie i to się zmieniło, bo już na miejscu wszystkie rękodzieła dobrze się rozwinęły, i jest też szkoła przemysłowa wieczorowa dla praktykantów.
Tak więc, mając z początku tylko 4 morgi gruntu, pomnożyłem znacznie mój majątek i wychowałem liczną rodzinę, dałem każdemu stosowną naukę i zabezpieczenie na przyszłość. Niektórzy patrząc na to, mówili, że gotówka z nieba im spada, i mieli mnie za bogatego, za bogatszego nawet, niż byłem w rzeczywistości.
W czasie największego rozkwitu gospodarstwa miałem 13 morgów gruntu, dom murowany, obszerne budynki gospodarskie, jak: 2 stodoły, stajnie, 2 szopy; odpowiednią ilość inwentarza żywego, mianowicie parę koni, 4 krowy. po kilka sztuk trzody chlewnej, drób. W gospodarstwie prócz żony i dzieci pracował stale parobek i dziewczyna, nadto najemnicy w czasie żniw, kopanek, młocki i t. p. Przytem w ruchu była cegielnia, wapniarnia, sklepik i w przedsiębiorstwach tych również spora gromadka ludzi pracowała.