Sklepik spożywczy
W owym czasie przystąpiłem w porozumieniu z sąsiadami do założenia Kółka rolniczego w Dzikowie i pod firmą Kółka prowadziliśmy sklepik głównie z artykułami spożywczemi. Sklepik ten jednak już po roku zaczął upadać wskutek nadużyć popełnianych przez jednego z członków zarządu. Żeby nie dopuścić do zupełnego zwinięcia tego pierwszego handlu chrześcijańskiego w Dzikowie, wziąłem go na siebie i zatrudniałem w nim przez szereg lat po kolei dwie córki, potem wnuczkę. Sklepik jednak nie mógł się należycie rozwinąć z powodu bliskości miasta z mnóstwem handlów żydowskich i silnej z ich strony konkurencji.
Ludność, nawykła odwiecznie do sklepów żydowskich, ciągnęła zawsze do miasta i w sklepie chrześcijańskim można było mieć większy utarg jedynie w soboty i święta żydowskie. W prowadzeniu sklepiku najuciążliwsze były zawsze borgi, t. j. skłonność ludności do pobierania towarów na kredyt, do czego przez żydów była przyzwyczajona. Przytem ujawniał się brak słowności i rzetelności w regulowaniu należytości tak, że niektórzy dotychczas długu w sklepiku nie zapłacili i już pewnie nie zapłacą. Zarobek na sklepiku był bardzo nieznaczny, ale w każdym razie nie było straty.