Jak to dawniej w Galicji bywało
Rozdziały:
Treść strony stanowią "Pamiętniki Włościanina" spisane przez Jana Słomkę, który przez kilkadziesiąt lat pełnił funkcję wójta Dzikowa. Tekst według "Pamiętniki Włościanina", Słomka Jan, wydanie II Kraków, Towarzystwo Szkoły Ludowej.
Polecamy
nagrania lektorskie
Spraszanie na wesele
Na dwa tygodnie przed weselem panna młoda ze starszą druhną zaczynały spraszać gości. Obie były ubrane jednakowo, głowy miały przybrane w różne kwiaty i listki, a po plecach spływały im wstążki różnego koloru. Spraszały krewnych, przyjaciół, sąsiadów i znajomych, chwytając nisko pod nogi starszych i młodszych, gdzie kogo zastały: w domu, na obejściu czy na drodze. I zapraszały usilnie: "Kazali was tata i mama prosić, żebyście przyjechali na wesele, tylko przyjedźcie z pewnością i nie odmawiajcie się".
Oj, nakłaniały się one, bo to chwytanie, zapraszanie jednego nawet po kilka razy trwało przez 3 tygodnie, aż się wesele skończyło. Panna młoda chwytała zawsze pierwsza, a starsza druhna za nią i po tym można je było rozróżnić.