Jak to dawniej w Galicji bywało
Rozdziały:
Treść strony stanowią "Pamiętniki Włościanina" spisane przez Jana Słomkę, który przez kilkadziesiąt lat pełnił funkcję wójta Dzikowa. Tekst według "Pamiętniki Włościanina", Słomka Jan, wydanie II Kraków, Towarzystwo Szkoły Ludowej.
Polecamy
nagrania lektorskie
Swaty
Dziewczyna na wydaniu wyglądała rychło, jaki kawaler przyśle starościnę z flaszką wódki na swaty. Flaszka taka była owiązana wstążką, a dla dziewczyny było to zaszczytem, jak wstążka była ładna, to zaraz w niedzielę wplatała ją sobie do włosów, a z tego już każdy wiedział, że będzie wesele.
Starościna przyszedłszy z wódką, stawiała ją na stole, ale nikt jej nie śmiał tknąć, aż panna młoda sprosiła wszystkich krewnych, sąsiadów, którzy, schodząc się, zwracali uwagę na tę flaszkę z wstążką. Dopiero panna młoda odwiązywała wstążkę, nalewała pierwszy kieliszek i piła do narzeczonego. A wszyscy przytem dawali baczność, żeby pełny wypiła, boby się im w gospodarstwie nie wiodło. Zaś narzeczony pił zaraz zdrowie rodziców i wszystkich gości sproszonych. Wtenczas dopiero zaczynała się uczta na dobre, pili nie tylko z tej flaszki ze wstążką, ale i parę innych wypróżniali, bo już panna młoda przez przyjęcie wstążki i wypicie wódki do pana młodego dała dowód, że za niego wyjdzie.