Urzędy państwowe
Byłem już sporym chłopakiem, jak skończyło się urzędowanie mandatarjuszów, a w Tarnobrzegu nastał urząd powiatowy, obejmujący dzisiejszy powiat sądowy tarnobrzeski. I ten urząd sprawował te czynności, które obecnie spełnia starostwo i sąd, to znaczy, miał władzę administracyjną i sądowniczą, a było wszystkiego trzech głównych urzędników, mianowicie: Bissachini (Niemiec) był starostą, a dwóch innych: Mokrego (Czecha) i Święcickiego tytułowali sędziami lub komisarzami. I Tinz, były mandatarjusz, był przydzielony do tego urzędu powiatowego i prowadził dział wojskowy aż do samej emerytury.
Urzędowali oni tu, gdzie obecnie mieści się starostwo, t. j. w klasztorze OO. Dominikanów.
Nad temi urzędami pozostały z dawna urzędy obwodowe czyli cyrkuły, a powiat tarnobrzeski należał do cyrkułu rzeszowskiego. Nie słyszałem jednak, żeby chłopi ze sprawami tam się udawali, — ja sam byłem w Rzeszowie dopiero wtedy, jak zostałem sędzią przysięgłym.
Językiem urzędowym był niemiecki, przyczem urzędnicy do polskich ludzi starali się mówić po polsku, (ale niejeden nie umiał się dobrze po polsku rozmówić), protokoły jednak i pisma z urzędu były w języku niemieckim. To też często bywało, że ludzie nie chcieli podpisywać protokołów czy innych kawałków, pisanych po niemiecku, bo się bali, że może napisane co innego, nie to, co sobie życzyli, — i w ogóle narzekali na to urzędowanie niemieckie i nie dowierzali mu.
Był wtedy w Dzikowie gospodarz Michał Kaput, znający skądś język niemiecki, — więc gdy raz we wsi była komisja w sprawach serwitutowych, starszyzna gminna przyzwała go, żeby się przysłuchiwał, co urzędnicy do siebie po niemiecku będą mówili, czy nie będą się naradzali na jaką szkodę gminy. A gdy chłopi nie mogli się z komisją dogadać, wysunęli Kaputa, żeby się po niemiecku rozmówił, co też nastąpiło. Zdziwili się niemało wówczas urzędnicy, że jest chłop, znający po niemiecku, a jeszcze większy był dla Kaputa podziw w całej gminie; mówili, »że się ciął z urzędnikami, co ony do niego przepowiedziały, to on do nich«, i wszyscy się go wypytywali, o czem wtedy mówił.