Wójt
Wójt i przysiężni wybierani byli przez gromadę na 3 lata.
Przed domem wójta na znak, gdzie mieszka, wystawiona była na wysokim drągu obręcz o średnicy mniej więcej pół metra, owinięta słomianem powrósłem i podzielona w środku na krzyż kijami, czyli krzyżakiem, również okręconym słomą. Później po r. 1867 zamiast tego znaku były nakazane tablice, ustawiane nie tylko przed domem wójta, ale i na granicach gminy, co się dziś widzi.
Było też zwyczajem, że wójt chodził zawsze z laską grubą, zgrabnie obrobioną, lub też ze zwyczajną pałą — według tego jak dbał o to. Była ona niejako jego godłem i po niej nawet poznawali go obcy, — mówiąc: »Musi to być wójt, bo ma laskę grubą i ładną«. Z laską taką szedł do urzędu, na komisje, bił nią przy szarwarku, braniu zastawu, czyli »fantowaniu«, wystawających na drodze, a przy oddawaniu urzędu wręczał ją zwyczajnie z przyjaźni następcy, co jednak nie było obowiązkiem, tylko zwyczajem, bo laska nie była gromadzka, tylko własnością wójta.
Ale najważniejszą dla wójta była wówczas pieczęć, którą też chował starannie w domu, żeby jej kto nie ukradł i gminie nie szkodził. Mało się nią posługiwał, — podczas gdy teraz musi być ciągle w użyciu, — przybijając ją tylko kiedy niekiedy na testamentach, zapisach, na aktach urzędowych w urzędach lub na komisjach. I na takich aktach bał się ją zawsze przybijać i pomacać za pióro, gdy go podpisywali, choćby rzecz była na korzyść gminy, — lękając się, "żeby go w czem nie poderwali". Gromada zaś miała takiego wójta za mądrego i rzetelnego, co pieczęci gdzieś nie dał i nie zgodził się na podpis, bo sądzili, że gdy na coś czasem dał pieczęć i pomacał za pióro a chybił, to mógłby całą gminę zaprzedać.
20.05.2008. 12:22