Dalsze wypadki wojenne i sprawy polskie
Wśród tej ruiny gospodarczej i ogromnego zubożenia podnoszona była sprawa polska i spodziewano się przytem rozwiązania jej przez Austrję.
Rozwijała swoją działalność delegatura legjonów polskich na powiat tarnobrzeski i niżański, pomieszczona w kancelarji zamkowej w Dzikowie. Kierownikiem jej z ramienia N. K. N. był dr Karol Adwentowski, prof. państw. szkoły realnej w Tarnobrzegu.
W Sandomierzu czynne było Biuro werbunkowe.
W styczniu 1916 r. odbyło się w budynku Rady Powiatowej w Tarnobrzegu zebranie, urządzone przez Powiatowy Komitet Narodowy. Na zebraniu przemawiał poseł Artur Hausner ze Lwowa na temat »Sprawa polska w chwili obecnej«. Wyrażał przekonanie, że po wojnie powstanie związek państw centralnych, w którym zniesione będą granice celne i przyznane najszersze swobody narodowe, że Polacy zyskają najwięcej, jeżeli Królestwo Polskie oświadczy się i czynnie wystąpi po stronie państw centralnych.
W czerwcu tegoż roku odbyła się w Tarnobrzegu staraniem Pow. Komitetu Narodowego i koła Ligi Kobiet uroczystość odsłonięcia tarczy legjonów polskich. Po mszy św. polowej nastąpiło wbijanie gwoździ pamiątkowych do tarczy, która umieszczona była w ozdobnym kiosku, umyślnie zbudowanym na placu przed kościołem. Dochód z uroczystości przeznaczony był na fundusz inwalidów-legjonistów, oraz wdów i sierót po legjonistach.
5 listopada 1916 r. Austrja i Prusy ogłosiły niepodległość Królestwa Polskiego, które po wyparciu z niego Moskali było w ich rękach. Odbyły się z tego powodu dziękczynne nabożeństwa po kościołach. Ogłoszenie to jednak nie dało jeszcze rzeczywistej niezależności Polsce i poza nabożeństwami przeszło bez silniejszego wrażenia.
Państwa centralne stały wtedy u szczytu potęgi. Padła pod ich ciosami Belgia i Serbja, armje ich wdarły się częściowo do Francji, Włoch i Rosji. W sierpniu 1916 r. wypowiedziała im wprawdzie wojnę jeszcze Rumunja, wnet jednak legła pokonana. Już w grudniu tegoż roku zdobyty został Bukareszt, stolica Rumunji.
W r. 1917 trwała wojna dalej ze zmiennem szczęściem. Szerzyła się już jednak niewiara w zwycięstwo państw centralnych i urzeczywistnienie przez nie niepodległości Polski.
W Austrji przejawiało się już od zeszłego roku niezadowolenie z rządów wojskowych. — W październiku 1916 r. został zamordowany przez literata Fryderyka Adlera strzałami rewolwerowemi prezydent ministrów, hr. Stüergk. — W listopadzie tegoż roku umarł w 68 roku panowania cesarz Franciszek Józef I, do którego było wiele przywiązania wśród ludów Austrji, a nowy cesarz, Karol I., nie umiał do siebie podobnego przywiązania obudzić.
Widać było, że siła wojenna Austrji słabnie, brak żywności i głód wzmagał się z dniem każdym. Żołnierze zbiegali z szeregów wojennych i kryli się po domach, polach, lasach, gdzie mogli. Ludzie z litości ich żywili. Tworzyła się w ten sposób tzw. »zielona armja«.
Austrja i Prusy nie tylko nie myślały o prawdziwej niepodległości Polski, ale ograniczały Polaków w prawach, z których już korzystali, i dążyły do zniweczenia legjonów polskich, które walczyły po ich stronie.
Namiestnikami Galicji byli od r. 1915 nie Polacy, jak dawniej, ale generałowie Niemcy, najpierw Collard, po nim Diller, następnie w r. 1917 Huyn.
W lipcu 1917 został aresztowany na rozkaz Besselera, gen.-gubernatora w okupacji niemieckiej, dowódca I brygady legjonów polskich, Piłsudski, wraz z pułkownikiem Sosnkowskim.
Następnie legjoniści, którzy nie złożyli przysięgi, przepisanej przez władze austrjacko-pruskie, zostali zatrzymani: żołnierze w obozie jeńców w Szczypiórnie, oficerowie zaś w Benjaminowie pod Zegrzem.
W sierpniu tegoż roku legjoniści przeniesieni zostali z Warszawy do Przemyśla i tu w części wcieleni do armji austrjackiej i wysłani na front, przyczem oficerowie zostali zniżeni w randze.
Jak nieszczere było postępowanie Prus i Austrji w sprawie polskiej, pokazało się to najlepiej po pokonaniu przez nie Rosji. W lutym 1918 roku zawarły w Brześciu Litewskim pokój z Ukrainą, utworzoną z części dawnego państwa rosyjskiego. Układano się tam bez udziału delegacji polskiej i z ziemi polskiej wykrojono a oddano Ukrainie Chełmszczyznę i Podlasie i w ten sposób dokonano niejako czwartego rozbioru Polski.
Takie zdradzieckie postąpienie Prus i Austrji poruszyło wszystkich Polaków. Wszędzie, jak Polska długa i szeroka, wyrażano oburzenie z tego powodu. Najsilniej objawiło się to 18 lutego 1918 w b. zaborze austrjackim. W dniu tym odbywały się wszędzie zgromadzenia i przeprowadzano uchwały przeciw gwałtowi, dokonanemu na Polsce. Ustała też wówczas wszelka praca w fabrykach, warsztatach, sklepach, urzędach, szkołach, na kolejach i pocztach, nawet w starostwach. Znać było, że cały naród odwraca się od Austrji.
Odbyło się też wtedy zgromadzenie w Tarnobrzegu. Ponieważ zebrało się dużo narodu z różnych warstw i żadna sala nie mogłaby wszystkich pomieścić, przeto zgromadzenie odbyło się pod otwartym niebem w Borku tarnobrzeskim. Zgromadziło się kilka tysięcy narodu z całego powiatu. Przemawiali przewodniczący zgromadzenia inż. Jan Bochniak, b. poseł Wojciech Wiącek, dyrektorka szkoły powszechnej Helena Weissowa i wszyscy wymownie i jednogłośnie potępiali nieuczciwe zachowanie się mocarstw zaborczych względem Polski. Naostatku poprosiłem i ja o głos i przemówiłem do zgromadzonych w te słowa: »Bracia i siostry! Łączę się razem z wami do ogólnego protestu i piętnuję jaknajmocniej zdradliwe postąpienie naszych zaborców w sprawie polskiej. Było to przed laty, że rząd austrjacki przyznał mi odznaczenie, t. j., krzyż zasługi za długoletnie sprawowanie wójtostwa. Wówczas ja odznaczenie to przyjąłem, wierząc święcie w życzliwość Austrji dla narodu polskiego, i do dziś dnia je nosiłem. Skoro jednak do tego doszło, że ten sam rząd, który mi odznaczenie przyznał, wyrządza taką niesłychaną krzywdę narodowi polskiemu, że zamiast nam Polskę oddać, to ją jeszcze dzieli na mniejsze kawałki, przeto hańbą byłoby dla mnie dłużej takie odznaczenie nosić. Odrzucam je więc i zwracam temu rządowi, od którego pochodzi«. Przy tych słowach wobec całego zgromadzenia medal od kożucha oderwałem i wręczyłem przewodniczącemu zgromadzenia z prośbą o zwrócenie go do Wiednia. Przebieg zgromadzenia wywarł na zebranych wielkie wrażenie, wśród podniosłego nastroju uchwalono protest przeciw oderwaniu Chełmszczyzny i Podlasia od Polski.
Skoro po tym wiecu wróciłem do domu, przybyło do mnie kilkanaście osób spośród inteligencji i włościan i dziękowali mi za moje wystąpienie. Ja zaś oświadczyłem, że do takiego postąpienia jako Polak byłem obowiązany. Nazajutrz prosił mnie do siebie starosta i radził delikatnie, abym odrzucone odznaczenie napowrót przyjął, alem stanowczo odmówił. Później, gdy już państwo polskie powstało, dowiedziałem się, że krzyż zasługi złożony przeze mnie na wspomnianym wiecu, został oddany na Skarb Narodowy, na co otrzymałem pokwitowanie i co mnie bardzo cieszyło, że choć drobną cegiełkę do tego Skarbu dołożyłem.