Ruch bolszewicki
W końcu stycznia 1919 r. uspokoiło się nieco, ale spokój był pozorny. Można było wyczuć, że wszystko burzyło się wewnątrz i czekało sposobności, ażeby wybuchnąć. Przy tym we wszystkich podżeganiach, rozruchach i rabunkach widać było wyraźny ruch bolszewicki.
Podżegacze wskazując na dwory mówili, że wszystko jest chłopskie, do chłopów należy, trzeba to zabrać. Zachęcali, żeby chłopi na wiosnę orali pańskie grunta dla siebie. Buntowali ludzi, żeby się wojska nie bali, do wojska nie szli, opowiadali o czerwonej gwardji. Mówili, że "krakowskie wojsko" i "rząd krakowski", tj., Polska Komisja Likwidacyjna, już przydeptana, zapowiadali przyjście bolszewików. Wzywali do zabijania przeciwników, bo sądów niema. Jednego nauczyciela wymieniano jako komisarza powiatowego, w razie zaprowadzenia rządów bolszewickich.
Ludność zaopatrzona była z czasów wojny w broń wszelkiego rodzaju, zwłaszcza w karabiny wojskowe i w rewolwery. Tworzyły się uzbrojone bandy (czerwone gwardje), które zmuszały spokojną część ludności do łączenia się z sobą. Takie bandy powstały w Jeziórku, Żupawie, Stalach, w Kępiu Zaleszańskiem.
Za podburzającą robotę przeciw panującemu porządkowi społecznemu i państwowemu aresztowano w Tarnobrzegu dwóch urzędników państwowych, rusinów. Jednakże wobec wielkiego wzburzenia władze miejscowe były bezsilne, nie mogły najczęściej wystąpić przeciw jawnym podżegaczom i pozostawiały ich w spokoju.
Ze w powiecie objawił się taki ruch bolszewicki, złożyło się na to szereg przyczyn. Przedewszystkiem przyczyniło się do tego złożenie starosty z urzędu, gdyż osłabiło to władzę starostwa i spowodowało dalsze zmiany na tym urzędzie.
Po Federowiczu kierownikiem starostwa był Strzyżowski, przeniesiony na zarządzenie Pol. Komisji Likwidacyjnej do Kolbuszowy, przez parę dni kierował tym urzędem inż. Jan Bochniak, wreszcie od końca listopada 1918 r. dr. Benedykt Łącki, obaj z ramienia Pol. Komisji Likwidacyjnej w Krakowie.
Ten ostatni, znany działacz polityczny w Tarnobrzeskiem, sekretarz hr. Lasockiego, chcąc mieć za sobą wolę ludności, po objęciu urzędu przedstawił swoje poglądy polityczne na radzie przybocznej, której przewodniczył ks. Okoń i Dąbal, a następnie na szerszym zjeździe powiatowym. Zaznaczał, że uznaje zmianę stosunków zaistniałych w powiecie z powodu ogłoszenia niepodległości; uznaje, że lud przyszedł do władzy i tylko lud ma postanawiać i rządzić, jego zaś rzeczą jako urzędnika jest słuchać ludu i zlecenia tegoż ludu wykonywać. Zaznaczał, że poczynił pewne zarządzenia, żeby ludności zniszczonej wojną przyjść z pomocą, w szczególności zaś, ażeby nie ściągać z ludności tej podatków, a natomiast ściągać je od obszarników, kupców i ludzi, którzy dorobili się majątku na wojnie. Wówczas ks. Okoń oświadczył, że najlepiej będzie dr. Łąckiego zatwierdzić, i w ten sposób został on zatwierdzony w swoim urzędzie.
Usunięcie starosty zachęcało ludność do obalania urzędów gminnych i rozbrajania żandarmerji, nowe zaś urzędy gminne i posterunki żandarmerji, złożone z ludzi nie przygotowanych do spełnienia swych czynności, niefachowych, nie wspierały władzy w powiecie.
Do roznamiętnienia ludności i rozruchów przyczyniły się też w wysokim stopniu zgromadzenia i robota polityczna ks. Okonia i Dąbala, którzy nie przebierali w środkach, wzburzyli ludność do ostatnich granic i nienawiść między warstwami społecznymi, drzemiącą w duszach ludzkich, rozpalili do czerwoności. Przytem Dąbal, jak się później okazało, był z przekonań komunistą.
Ruchowi bolszewickiemu sprzyjało i to, że w powiecie jest dużo ludzi bezrolnych i posiadaczy karłowatych gospodarstw, a z drugiej strony są wielkie obszary dworskie. W całym bowiem powiecie na 114.000 morgów ogólnego obszaru gruntów, 78.000 morgów (w tym 56.000 lasów) należy do dworów, t. j. do dziesięciu właścicieli obszarów dworskich, a tylko 36.000 morgów przypada na drobne gospodarstwa, których w powiecie jest 14.000. Przy tym brak jest fabryk czy innych przedsiębiorstw. Ludność więc spragniona ziemi i pozbawiona zarobku łatwo szła na lep haseł bolszewickich, z któremi wielu zetknęło się już w niewoli rosyjskiej.
Do rozdrażnienia ludności i rozruchów przyczyniał się też w dużym stopniu brak artykułów pierwszej potrzeby, jak soli, cukru, a szczególnie nafty, które nie dochodziły w odpowiedniej ilości z powodu trudności komunikacyjnych. Produkty te jednak otrzymywali, z pominięciem sklepów właściwych, pokątni handlarze i sprzedawali je po wygórowanych cenach. Do starostwa więc zachodziły wciąż gromady ludzi, domagając się sprawiedliwego rozdziału wymienionych artykułów. Ludność w pierwszym rzędzie mściła się na handlarzach żydach, rabując ich i bijąc.
Wreszcie robotę bolszewicką ułatwiało to, że powiat tarnobrzeski styka się z b. zaborem rosyjskim, zwłaszcza z Lubelszczyzną, skąd przyjeżdżali wysłańcy bolszewizmu rosyjskiego, przeważnie żydzi. Oni to rozpuszczali wiadomość, żeby do wojska nie iść, pożyczki państwowej nie składać, bo niema żadnego państwa polskiego i takiego nigdy nie będzie. Rozporządzali przytem większymi kwotami pieniężnemi.
Położenie w państwie było wtedy bardzo ciężkie: Polska nie miała jeszcze ustalonych granic, w Małopolsce wschodniej toczyły się krwawe walki z Rusinami, od południa groziła wojna z Czechami, w Warszawie rządy często się zmieniały i nie posiadały odpowiedniej siły. W powiecie tutejszym nie znać było jeszcze rządów stolicy a jedynie rozpościerała tu swoją władzę Polska Komisja Likwidacyjna z Krakowa, (gdzie naczelnikiem Wydziału administracyjnego był Zygmunt Lasocki) i Dowództwo Okręgu Generalnego Kraków, z gen. Roją na czele.